Domaszowice

 

 

Liczba mieszkańców: 1074
Sołtys: Artur Lis

 

 

 

 

Domaszowice leżą w południowej części gminy Masłów, południowa granica tej miejscowości jest jednocześnie wschodnią granicą Kielc.

Trochę historii...

W Domaszowicach, w roku 1845 urodził się znany powstaniec styczniowy, historyk, pisarz- Walery Przyborowski. Jest on autorem m.in. powieści historycznych dla młodzieży: Bitwa pod Raszynem, Szwedzi w Warszawie, Noc styczniowa, Rycerz bez skazy i trwogi, Szwoleżer Stach

W Słowniku Geograficznym Królestwa Polskiego wydanym pod koniec XIX w. możemy przeczytać:
Domaszowice – Domaszewice, wieś w powiecie kieleckim, gmina Dąbrowa, parafia Kielce. Posiada szkołę wiejską. W 1827 r. było tu 63 domy i 353 mieszkańców.

Początkowo wieś ta składała się tylko z jednej ulicy obecnie nazywanej "Starą Wsią". Swym zasięgiem Domaszowice obejmowały obecną ulicę Domaszowską. Ten obszar nazywany był Domaszowice południowe - Scholasteria. Nieco dalej były Domaszowice Dowikaryjskie. Graniczyły z wsią Szydłówek (obecną dzielnicą Kielc), wsią Wola Kopcowa, wsią Cedzyna oraz miastem Kielce. W późniejszych latach (około 1930 roku) przez Domaszowice kursowała kolejka wąskotorowa z Kielc, przez między innymi Domaszowice, Cedzynę, Radlin do Daleszyc).

 

Z przeszłości...

Według dokumentu z 1438 r. wystawionego przez biskupa krakowskiego, Zbigniewa Oleśnickiego, istniała już wieś Domaszowice, a w niej mieszkał chłop Marcin Szowiłowicz, który założył wieś Dąbrowa.

Według lustracji z 1789 r. mieszkało tu 80 osób, z tego połowa mężczyzn i kobiet. Zamieszkiwali w 22 gospodarstwach, a stan ich posiadania to 2 konie, 38 wołów i 68 szt. bydła. W Domaszowicach przy trasie do Opatowa znajdował się dwór z zabudowaniami gospodarczymi biskupa krakowskiego Kajetana Sołtyka z 1777 r. W przeciwieństwie do dworów w Woli Kopcowej i Brzezinkach kompleks ten nie posiadał kuźnicy i młyna.

Austriacy po III rozbiorze Polski w 1795 r. podjęli w Domaszowicach akcje poszukiwania kruszców. Kierował nią Franciszek Józef Kollmann, który w 1803 r. w swoim raporcie donosił o odnalezieniu tutaj rudy srebra i ołowiu.

W 1819 r. powstało Towarzystwo Szkoły Elementarnej, które z racji bliskości włączono do Kielc. W latach 1819-1820 z Domaszowic do Szkoły Elementarnej Kielcach chodziło 10 chłopców i 8 dziewcząt, a chłopi płacili składkę na rzecz szkoły i nauczycieli w wysokości 213 zł polskich i 15 gr. Dla ciekawości z miasta Kielce, które w tym czasie liczyło 280 domów, do szkoły uczęszczało tylko 10 dziewcząt. A według spisu z 1821 r. liczba uczniów wzrosła do 23 chłopców i 25 dziewcząt. Sprawowanie nauczyciela oraz korzyści z nauki oceniane były na mierną.

Domaszowice dały modę na zapaski tzw. domaszowskie. Był to najstarszy typ zapasek w regionie świętokrzyskim charakteryzujący się wąskimi paseczkami. Moda ta wprowadziła również... „spokojne paski zielone stosowane w układzie asymetrycznych raportów powtarzanych prosto bez odwróceń (oberków)." Przez Domaszowice przechodził szlak pątniczy do Częstochowy stąd kontakt z obowiązującą modą w innych regionach kraju i przenoszenie jej w region świętokrzyski.


Zabytki:

Kaplica wybudowana w połowie XIX w. przez księdza Józefa Ćwiklińskiego, prałata, scholastyka katedry kieleckiej, dziekana dekanatu kieleckiego, zmarłego w 1894 r. Wybudował on w sąsiedztwie Kielc 13 kaplic drewnianych, natomiast tę z kamienia. Znajduje się ona 150 metrów od nieistniejącego dworu biskupiego, w Domaszowicach Rządowych, zwanych Starą Wsią przy drodze do Nowego Folwarku. W początkowym okresie istniała w postaci obecnego prezbiterium, następnie dobudowano nawę i wieżyczkę z sygnaturką. Wewnątrz znajduje się kropielnica z kamienia bolechowskiego. W nawie głównej obraz Matki Boskiej z datą 1815 na ramie. W lewym ołtarzu obraz św. Izydora, a w prawym św. Antoniego. Pochodzą one prawdopodobnie z końca XVIII w. Na cmentarzu przykościelnym znajduje się krucyfiks z żeliwa z 1897 r. fundacji Franciszka i Macieja Strużyków.

 

 

 

 

 

Walery Przyborowski - pisarz z Domaszowic

Walery Przyborowski urodził się w 1845 roku w sąsiadujących z Kielcami Domaszowicach (Gmina Masłów). Był znanym powstańcem styczniowym, publicystą, dziennikarzem, historykiem, pisarzem. Bardzo często wracał do tematyki powstania styczniowego. Pod pseudonimem Zygmunta Lucjana Sulimy wydał "Pamiętnik powstańca z 1863 roku" oraz "Wspomnienia ułana z 1863 roku". Pisał także wielotomowe dzieła historyczne na ten temat. Na Kielecczyźnie umieszczał także akcję swoich utworów literackich. Nie był zbyt uzdolnionym pisarzem, ale w gatunku powieści dla młodzieży okazał się, jak powszechnie wiadomo, niezrównanym mistrzem.

Przyborowski urodził się w rodzinie nauczyciela, byłego księdza katolickiego, który dokonał konwersji na luteranizm. Uczestniczył w powstaniu styczniowym, po którego upadku był przez kilka miesięcy więziony przez władze carskie. Po studiach na Wydziale Filozoficzno-Historycznym w warszawskiej Szkole Głównej współpracował z różnymi czasopismami, w latach 1885-1886 redagował pismo "Chwila". Po 1900 r. był nauczycielem gimnazjalnym w Radomiu, gdzie uczył historii. Jako powieściopisarz debiutował w r. 1869. Opublikował również kilka ważnych prac historycznych dotyczących powstania styczniowego: Historja dwóch lat 1861/62 (1892-96), Ostatnie chwile powstania styczniowego (1887-88), Dzieje 1863 r. (1897). Ogromną popularność zyskały mu powieści historyczno-przygodowe dla młodzieży (publikowane często pod pseudonimem Zygmunt Lucjan Sulima), które przypominały wydarzenia narodowej historii i budziły świadomość narodową, m.in.: Bitwa pod Raszynem (1881), Szwoleżer Stach (1900), Szwedzi w Warszawie (1901), Upiory (1902), Noc styczniowa (1903), Rycerz bez skazy i trwogi (1913)

Walery Przyborowski zmarł w Warszawie 13 marca 1913 roku.



Poniżej prezentujemy obszerną biografię Walerego Przyborowskiego przedstawioną w Monografii Historyczno - Etnograficznej gm. Masłów (wyd. LGD Wokół Łysej Góry)


Powieściopisarz, historyk, prekursor patriotycznego wychowania młodzieży. Podkieleckie Domaszowice (dawne Domaszewice) są miejscem urodzenia znanego pisarza, publicysty i historyka - Walerego (Waleriana) Zygmunta Lucjana Przyborowskiego. Przyszedł na świat 27 XI 1845 r. jako syn Ignacego (ur. w 1808 r. w Krakowie) i Tekli z Biechońskich.

 

Droga życiowa ojca była nieco powikłana. W okresie gimnazjalnym wziął udział w powstaniu listopadowym. Ukończył Wydział Teologiczny, następnie Prawny na Uniwersytecie Jagiellońskim, po czym pracował ponad rok w kancelarii Senatu m. Krakowa, na stanowisku aplikanta. W 1840 r. przerwał pracę i wstąpił do Seminarium Duchownego w Krakowie-Stradomiu, które porzucił na pewien czas. Gdy chciał powrócić, nie został przyjęty, więc przeniósł się do Seminarium w Kielcach. Ostatnie święcenia uzyskał w Warszawie 8 sierpnia 1841 r. Pracował jako wikary w Gnojnie na Kielecczyźnie, następnie w Proszowicach. W czerwcu 1844 r. zrezygnował z kapłaństwa i przeszedł na protestantyzm. Powodem takiej decyzji był związek uczuciowy z Teklą Biechońską, która w następnym roku została jego żoną. Umykając przed poszukującymi go władzami kościelnymi, przeniósł się z Krakowa do wsi Krasna w parafii Mniów, następnie do Kielc, gdzie l maja 1845 r. wziął ślub z Teklą Biechońską w ewangelickim kościele. (W Archiwum Wojewódzkim w Kielcach zachowało się świadectwo tego ślubu).

 

Zamieszkał z żoną w Domaszowicach i prawdopodobnie już jesienią 1845 roku rozpoczął pracę w wiejskiej szkole. Tu także w listopadzie przyszedł na świat jego syn Walery - późniejszy pisarz (Metryka urodzin W. Przyborowskiego również znajduje się w kieleckim Archiwum Wojewódzkim). Mieszkańcy Domaszowic wskazują jeszcze dziś miejsce, gdzie stał dom rodziny Galerów, w którym Przyborowscy wynajmowali mieszkanie.

 

Walery pierwsze nauki pobierał w Domaszowicach, następnie w gimnazjach w Kielcach i w Radomiu, do którego Przyborowscy przenieśli się po kilku latach i zamieszkali przy ul. Reja 4. (Na budynku tym umieszczono tablicę poświęconą pisarzowi).

 

Wychowywany od dziecka w rodzinie o tradycjach patriotycznych, jako osiemnastoletni uczeń gimnazjum, w 1863 r. wstąpił wraz z kilkoma kolegami do oddziału Mariana Langiewicza, następnie walczył pod dowództwem Zygmunta Chmieleńskiego rozstrzelanego 23 grudnia 1863 r. w Radomiu. W obozach powstańczych przebywał Walery kilkanaście miesięcy, o czym wspominał w niektórych publikacjach. Ranny uciekł na teren Galicji, skąd powrócił do Królestwa. Tu trafił do carskiego więzienia z którego uwolniono go po kilku miesiącach. Z powstania wrócił do gimnazjum w Radomiu, które ukończył w 1865 r. Po maturze zapisał się na Wydział Filologiczno-Historyczny Szkoły Głównej w Warszawie, gdzie studiował w latach 1865-1869. Tu objawił się i rozwinął jego talent literacki oraz zamiłowanie do badań historycznych.

 

Debiutował jako publicysta w 1867 r. w Przeglądzie Tygodniowym artykułem Jak dotąd pisano dzieje. Apelował w nim do historyków, by stosowali się do teorii głoszonych przez angielskiego socjologa Henrego T. Buckle'a, zalecającego wykorzystywanie metod statystycznych do badania zjawisk rozwoju społecznego.

 

Artykuły swoje, a także książki podpisywał różnymi pseudonimami i kryptonima¬mi: W.P., Walery P, Z.L.S., Zygmunt Lucjan Sulima (od herbu rodowego „Sulima"), J. Waligóra, autor Historii dwóch lat, Eks-dziennikarz i in. Ukrywanie się autorów w taki sposób było powszechne w czasach zaborów.

 

O przyjęciu W. Przyborowskiego do kolegium redakcyjnego Przeglądu Tygodniowego zdecydował ciekawy i zarazem zabawny fortel pisarski. Przejęty problemami kobiet walczących o swoje prawa społeczne, Przyborowski wysłał do Przeglądu... serię Listów o kobietach, podpisanych pseudonimem „Wanda L. z Brzozówki". Ciekawe i z talentem napisane artykuły dotyczące problemów kobiet, zwróciły uwagę redaktora naczelnego, Adama Wiślickiego, który, wg krążącej anegdoty, wysyłał potajemnie do nieznanej autorki pocieszające i nieco uwodzicielskie listy. Gdy sprawa autorstwa wyszła na jaw, Walery Przyborowski został przyjęty w skład zespołu pisma, w którym wkrótce zamieszczał wiele swoich artykułów oraz redagował „Kronikę zagraniczną".

 

Współpraca z Przeglądem Tygodniowym zakończyła się po półtora roku, gdy Przyborowski nie poparł programu pozytywistycznego A. Wiślickiego. W latach siedemdziesiątych współpracował z pismem Opiekun Domowy oraz z dziennikiem Wiek, pismami o tematyce społeczno-politycznej, gospodarczej i literackiej. W 1872 r. wstąpił w związek małżeński z Bronisławą z Mullerów Blumową (bogatą wdową), z którego urodziło się pięcioro dzieci (3 synów i 2 córki).

 

Publicystyka W. Przyborowskiego zwracała uwagę i przyniosła mu uznanie, natomiast zdolności organizacyjnych nie posiadał. W latach 1881-82 kierował niezbyt udolnie Kurierem Codziennym, a po nim dziennikiem Echo, również bez powodzenia. W 1885 r. założył dziennik Chwila, którego program nakłaniał do ugody z carem. Pismo to wychodziło niecały rok i wywołało oburzenie społeczne, które doprowadziło do izolacji towarzyskiej W. Przyborowskiego. Jego spojrzenie na sprawę powstań narodowych przeszło ewolucję w miarę studiów nad dokumentami dotyczącymi powstania styczniowego i poznania pełni polskich strat, zwłaszcza w ludziach.

 

W 1900 r. ożenił się po raz drugi (pierwsza żona zmarła w 1899 r.) z Józefą Sokołowską. Z drugiego małżeństwa urodził się syn Walery, późniejszy warszawski dziennikarz. Również w 1900 r. rodzina Przyborowskich przeniosła się z Warszawy do Radomia i zamieszkała przy ul. Reja 4, gdzie wcześniej pisarz mieszkał z rodzicami. W 1903 r. otrzymał posadę nauczyciela języka polskiego i historii w Szkole Handlowej. W Radomiu nadal pisał 1 prowadził badania historyczne. Zmarł 13 marca 1913 r. w Warszawie, gdzie pojechał dla poratowania zdrowia. Początkowo pochowano go na warszawskim cmentarzu ewangelickim, jednak po jakimś czasie przeniesiono zwłoki na Powązki (kwatera 180). Bogatą twórczość intelektualną Walerego Przyborowskiego można podzielić na trzy rodzaje: publicystyka, powieściopisarstwo oraz badania historyczne, których efektem jest kilka prac, posiadających walory naukowe.

 

Działalność publicystyczna W. Przyborowskiego była bardzo obfita i równoległa z tworzonymi i wydawanymi książkami. Pisał artykuły o tematyce historycznej i społecznej oraz recenzje książek historycznych, a zamieszczał je głównie w pismach: Przegląd Tygodniowy, Kurier Codzienny, Opiekun Domowy, Wiek, Chwila, Echo, Bluszcz Biesiada Literacka, Ateneum, Biblioteka Warszawska, Gazeta Warszawska, Świat Kwartalnik Historyczny. Podejmował też czasem tematy literackie.

 

Jako powieściopisarz Walery Przyborowski był bardzo płodny. Napisał ok. 90 po wieści, a debiutował w 1869 r. powieścią Hinda o tematyce żydowskiej, o czym informowała m.in. Gazeta Kielecka w 1870 r. Jest to romans przepełniony tendencjam pozytywistycznymi, ubarwiony niezwykłymi, nieprawdopodobnymi zdarzeniami. W podobnym stylu napisane są dwie kolejne książki, Życie za marzenie (1871) i Na mogile (1873). Wkrótce ukazała się powieść historyczna Arianie (1875), której akcja; toczy się na Kielecczyźnie podczas potopu szwedzkiego. Głównym bohaterem jes arianin o nazwisku Łoś, mieszkający w starym zamczysku w Chełmcach. Czując się źle traktowanym jako arianin przez króla polskiego, decyduje się zaciągnąć do wojsk Karola Gustawa, licząc na większe zrozumienie dla swej religii u szwedzkiego władcy. Jego dramat polega i na tym, że kocha się w córce starosty Chęcińskiego, równie mieszkającej w zamku, która jest katoliczką. Romans kończy się smutno, Zofia wstępu Je do klasztoru myśląc że jej kochany poległ i tam po latach umiera, a Łoś poznawsz swój błąd, przechodzi podczas bitwy o zamek na stronę wojska polskiego, lecz ciężko ranny długo choruje, po czym opuszcza Polskę w 1658 r., wypędzony z niej wraz z innymi arianami. W powieści tej występuje dokładny i ciekawy opis Kielc i okolic oraz dramatyczne sceny przedstawiające obronę zamku w Chęcinach, jego zburzenie i spalenie przez Szwedów.

 

Na łamach Gazety Kieleckiej drukowano w latach 1876-77 sensacyjne powieści Przyborowskiego Liść akacji i Czerwona skrzynka. Przegląd Tygodniowy publikował w 1878 r. powieść Sokół królewski, która w postaci książkowej ukazała się w 1898 r. W Kielcach w 1878 r. Została wydana powieść Najazd o cześnikównę, w Warszawie wyszła w następnym roku książka Oblężenie Warszawy, a we Lwowie w 1880 r. wydano Rubin wezyrski.

 

Następne utwory dla dorosłych ukazywały się rzadziej, ponieważ w międzyczasie tworzył też powieści dla dzieci i młodzieży, które uznano za bardziej wartościowe i ciekawsze. Podejmując decyzję o pisaniu książek historycznych dla młodzieży, włączył się Przyborowski w realizację nieformalnego, narodowego programu wychowania patriotycznego, w sytuacji niewoli narodowej. Młodzież nie mogła nauczyć się historii Polski z podręczników okrojonych przez cenzurę, fałszywie przedstawiających wiele faktów. Mogła jednak poznać dzieje własnego kraju z powieści historycznych, dla niej przeznaczonych. Przyborowski wyszedł z założenia, że książek tych nie należy przeładowywać dydaktyzmem oraz zbytnimi szczegółami historycznymi, bo zniechęci to młodzież do czytania. Dlatego zdecydował się na przyjęcie konwencji powieści historyczno-przygodowej i był jej wierny, pomimo krytycznych uwag niektórych recenzentów.

 

Pierwszą historyczną powieścią dla młodzieży była Bitwa pod Raszynem, wydana w 1881 r. Jednym z głównych bohaterów książki jest młody chłopiec, który włączając się do walki z Austriakami, dokonuje niezwykłych czynów. Po jej ukazaniu się w księgarniach, pojawiły się dosyć pochlebne recenzje. Oceny tej książki dokonał także Henryk Sienkiewicz, który sugerował W. Przyborowskiemu, by podjął się napisania cyklu powieści historycznych dla młodzieży, obejmującego dzieje Polski od czasów legendarnych do jemu współczesnych. Wyraził to w słowach: „...wyświadczyłby [Przyborowski] niemałą przysługę literaturze dziecinnej i ułatwiłby niezmiernie późniejsze uczenie historii. Jest to jednak zadanie ważne i trudne, wymagające prawdziwego talentu i powieściopisarskiego i pedagogicznego. Sądząc z „Bitwy pod Raszynem" i z poprzednich prac historycznych p. Przyborowskiego, mógłby się o spełnienie tego zadania pokusić."

 

Duże walory tej książki dostrzegł także Józef Ignacy Kraszewski, który stwierdził, że „...Historycznej powieści dla młodzieży lepszej i piękniejszej w literaturze naszej nie mamy." Wydaje się, że W. Przyborowski skorzystał z rady H. Sienkiewicza. Świadczą o tym utwory: Król Krak i królewna Wanda (1887), Myszy króla Popielą (1888), Lelum-Pole-lum (1888) i Chrobry (1890). Dalszym ciągiem tego cyklu były także powieści napisane w późniejszym czasie: Madejowe loże (1897) i Namioty wezyra (1899). Kolejne, późniejsze powieści wykazały, że zaniechał kontynuowania cyklu.

 

Szczególnie ważnymi dla autora wydarzeniami historycznymi w dziejach Polski, którym poświęcił najwięcej powieści były: powstanie kościuszkowskie, wojny napoleońskie i czasy Księstwa Warszawskiego oraz powstanie listopadowe. Powstanie kościuszkowskie znalazło odzwierciedlenie w trzech powieściach: Czterej gwardziści (1901), Racławice (1908), Grom maciejowicki (1908).

 

Wojnom napoleońskim, niosącym nadzieję na odzyskanie niepodległości Polski i Księstwu Warszawskiemu poświęcił najwięcej powieści, o tytułach: Bitwa pod Raszynem (1881), Szwoleżer Stach (1900), Na San Domingo (1902), Austriacy w Warszawie (1903), Było to pod Jena (1904), Berezyna, czyli córka trzeciego pułku (1910), Berek pod Kockiem (1911), Bóg mi powierzył honor Polaków (1912), Jak Prusacy uciekali z Warszawy (1911), Zdobycie Sandomierza (1912), Rok krwi i niedoli (1912), Rycerz bez skazy i trwogi (1913). Temat powstania listopadowego, w którym brał udział jego ojciec, występuje w książkach: Olszynka Grochowska (1906), Adiutant naczelnego wodza (1907), Reduta Woli (1908), Pod Stoczkiem (1908).

 

W powieściach historycznych W. Przyborowski przedstawia zawsze jakiś wybrany epizod z dziejów Polski i na jego tle buduje akcję, wprowadza bohaterów głównych oraz podrzędnych. Bardzo często bohaterami są postacie wybitnych wodzów, czy królowie. Np. książę Józef Poniatowski występuje jako postać pierwszoplanowa w czterech książkach: Bitwa pod Raszynem, Oblężenie Warszawy, Bóg mi powierzył honor Polaków, Rycerz bez skazy i trwogi. Książę jest w nich wzorem wielkiego bohatera i polskiego patrioty. Bohaterem powieści Lelum-Polelum jest król Mieszko I. Wyeksponowane jest znaczenie jego chrztu dla przyszłości państwa polskiego. W powieści Chrobry , jak wskazuje tytuł, główną postacią jest król Polski, podejmujący różne starania, by cesarz Otton III wyraził zgodę na jego koronację, co wzmocni pozycję polskiego państwa. Często bohaterami są młodzieńcy ze szlacheckich dworów, ale także z ludu, dzielni młodzi chłopcy, walczący bohatersko u boku jakiegoś wybitnego wodza lub nawet króla. Przykładem mogą być powieści: Szwedzi w Warszawie, Racławice, Szwoleżer Stach i in.

 

Oprócz ciekawych wątków przygodowych, konsekwentnie budowanych przez autora w każdej powieści, zaletą jego książek jest także humor i komizm, zwłaszcza w scenach żołnierskich rozmów, w opisach niektórych postaci historycznych, czy podrzędnych bohaterów powieści. Czasem obiektem żartów były markietanki podążające za wojskiem. Na wzór Zagłoby z Potopu, w powieściach Przyborowskiego pojawiają się Postaci, które opowiadają w zabawny sposób swoje nieprawdopodobne przygody, rozweselając słuchaczy zarówno opowieściami, jak i swoim karykaturalnym wyglądem.

 

Książki Walerego Przyborowskiego cieszyły się dużym powodzeniem ze względu na żywy bieg akcji oraz opis ciekawych i sensacyjnych wydarzeń, chociaż czasem nieprawdopodobnych.

 

Dowodem na poczytność powieści młodzieżowych jest wypowiedź kielczanina zarazem pisarza, Jerzego Jerzmanowskiego (Sulimierskiego): „Od dziewiątego roku życia byłem żarliwym czytelnikiem historycznych powieści Walerego Przyborowskiego. „Racławice", „Grom maciejowicki" i inne rozpłomieniały wyobraźnię. Wszczepiły mi uwielbienie dla tych, co uosabiali narodowy zryw i bohaterstwo." Wielość wydawców i miejsc wydania świadczy o popularności jego powieści, które nierzadko ukazywały się również na łamach prasy, nim przybrały postać książki. Powieści posiadają i tę zaletę, że miały wpływ na rozczytanie młodzieży, zwłaszcza chłopców i zainteresowanie ich historią Polski.

 

Utwory o tematyce historycznej wzbudzały szczególne zainteresowanie cenzury, toteż kłopoty z nią nie ominęły W. Przyborowskiego. W 1902 r. interwencja dotyczyła powieści Upiory o tematyce powstania styczniowego, a w 1908 r. na wniosek cenzury skonfiskowano dwie powieści - Grom maciejowicki i Reduta Woli. Autorowi i wydawcom wytoczono proces i skazano na sześć miesięcy więzienia, jednak po wniesieniu apelacji, ze względu na zły stan zdrowia Przyborowskiego, skazano go na areszt domowy, a wydawców uniewinniono.

 

W całej działalności pisarskiej Walerego Przyborowskiego, ważne miejsce zajmuje także praca naukowa. Prowadził badania nad dziejami państwa polskiego, a szczególnie nad genezą i przebiegiem powstania styczniowego, w którym osobiście brał udział. Pierwszą większą jego pracą historyczną były Dzieje Polski do 1772 r. opracowane dla młodzieży, wydane w 1879 r., doprowadzone w wydaniu drugim do 1795 r.

 

Największą wartość wśród publikacji naukowych stanowią prace poświęcone powstaniu styczniowemu. Jako pierwsza ukazała się niewielka książka Wspomnienia ułana z 1863 roku licząca tylko 150 stron, wydana w dwóch częściach w latach 1874 i 1878 w Poznaniu. Był to zarys historii walk powstańczych w 1863 r., o tytule mylnie sugerującym, że są to wspomnienia.

 

Głębsze studia nad powstaniem styczniowym ułatwił mu fakt odnalezienia i zakupienia akt Rządu Narodowego z końcowego okresu powstania. Zbierał też inne źródła, zwłaszcza relacje uczestników walk zbrojnych w latach 1863-64, zwiedzał pola bitew, przeprowadzał wywiady z mieszkańcami pobliskich wsi i miast. Dokumenty te posłużyły mu do opracowania czterotomowej książki Ostatnie chwile Powstania Styczniowego, wydanej w Poznaniu w latach 1887-8.

 

Owocem dalszych badań było napisanie pięciotomowego dzieła Historia dwóch lat 1861-1862, wydanego w latach 1892-96 w Krakowie pod kryptonimem Z.L.S. Praca ta obejmuje dzieje przedpowstaniowe, dając genezę wybuchu walki zbrojnej Polaków. Tom 1 drukowany był także w 1897 r. w odcinkach w piśmie Kraj, a tom 5 tej pracy redakcja Kraju wydała w 1901 r. w Petersburgu jako książkę o tytule Historia sześciu miesięcy.

 

 


Metryka urodzenia Walerego Przyborowskiego (27 listopada 1845r.)
w kościele ewangelickim w Kielcach w dniu 17 grudnia 1845r.

 


Pomimo oburzenia zwolenników oraz przeciwników powstania i potępienia autora, zdecydował się Przyborowski opublikować w latach 1897-1905 w Krakowie czterotomowe opracowanie Dzieje 1863 roku, gdzie przedstawił walki powstańcze w jego pierwszym półroczu. Tom V Dziejów 1863 roku wydał po śmierci pisarza Henryk Mościcki w Krakowie w 1919 r. Ponadto na łamach Biesiady Literackiej w latach 1911-12 publikował Przyborowski Zarysy wypadków 1861-1863 roku i Obrazy zdarzeń 1863 r. Po jego śmierci wydrukowano w 1913 r. w Bibliotece Warszawskiej niedokończony tekst Dwie dyktatury.

 

Łącznie publikacje książkowe dotyczące powstania styczniowego objęły 14 tomów. Nie zdążył Przyborowski opracować tomu VI Dziejów 1863 roku, który zamknąłby XV-tomowy cykl. W dziełach tych szczególnie cenne jest wykorzystanie przez autora bogatego zbioru dokumentów źródłowych (już zaginionych), które gromadził z dużą pasją kolekcjonerską. Dlatego jego prace o powstaniu styczniowym stanowią do dziś ważną pozycję dla historyków.

 

Niektórzy badacze twórczości Przyborowskiego twierdzą, że pod koniec życia nieco zrewidował swoje poglądy na wybuch powstania i nie był aż tak krytyczny wobec jego przywódców, jak przedstawił to w swoich pracach. Jednak nie miał już okazji tych sądów upowszechnić.

 

Tematem, którym zajął się też z pasją, była historia starej Warszawy i jej zabytki. Wertował i studiował stare akta archiwalne dotyczące stolicy. Efektem tych badań jest opracowanie Z przeszłości Warszawy wydane w latach 1899-1902. Wartością tej książki jest wykorzystanie przez autora archiwaliów, które nie zachowały się do czasów obecnych.

 

Część swojego czasu twórczego poświęcał W. Przyborowski na recenzowanie książek historycznych. Zamieszczał je od 1902 r. głównie w Kwartalniku Historycznym wydawanym we Lwowie, z którym podjął stałą współpracę (wcześniej, sporadyczie drukował też wypowiedzi o książkach w innych czasopismach). Recenzje podpisywał kryptonimami i pseudonimami: Z.L.S., W.P., Walery P. Recenzował m.in. książki: Powstanie narodowe 1863 i 1864 roku Bolesława Limanowskiego, Historię Towarzysz Rolniczego Władysława Grabskiego, Manifestacje Warszawy 1861 r. Agatona Gillera.

 

Podejmował się też przekładów książek na język polski. Przetłumaczył m. in. P. Fervala Rzecz o powieści we Francji, L. Rankego Historię papieży i papiestwa, S. Smilesa o charakterze, A. Dumasa Damę Kameliową i in.

 

Pracowite życie Walerego Przyborowskiego dobiegło końca, gdy miał 65 lat. Był pisarzem kontrowersyjnym. Jego powieści dla dorosłych nie znalazły uznania, natomiast dla młodzieży cieszyły się dużym powodzeniem, zwłaszcza u chłopców. Wydawane były także w XX wieku i kupowane do bibliotek szkolnych, publicznych i pedagogicznych. Przyborowski wszedł do historii literatury jako poczytny niegdyś pisarz, a prze wszystkim jako badacz historii walk powstańczych 1863-1864 r. Jego prace dotyczą powstania styczniowego cytowane są do dziś w encyklopediach i słownikach his rycznych wraz z jego notą biograficzną.

 

 

 

Kronika szkolna założona 1 marca 1945r.


Pierwsza szkoła na terenie Domaszowic powstała w roku 1870. Był to bardzo stary budynek pokryty gontami, ze zgniłymi ścianami o dwóch oknach. Budynek ten stał naprzeciw kaplicy, była to pozostałość po wielkim pożarze, który zniszczył prawie doszczętnie budynek gospodarski ulokowany około kaplicy. Układ wsi był inny niż obecnie. Od chwili wspomnianego pożaru zaczęto budować się wzdłuż drogi prowadzącej, jak obecnie od północy ku południowi.

 

Otóż na zarządzenie rządu rosyjskiego w tym bezpańskim budynku powstała nowa szkoła. Kierownikiem tej szkoły był niejaki Malanowicz, Polak rodem z Rakowa, któremu rząd rosyjski płacił po 75 rubli rocznie, a drugie tyle dopłacała gromada. Po upływie dziesięciu lat gromada była zobowiązana płacić sama 150 rubli. Do szkoły było zapisanych około 60 uczniów, którzy zajmowali 4 długie, stare ławy wypełniając starą niską izdebkę, a po drugiej stronie był malutki pokoik dla nauczyciela. Nauka trwała tylko od 15 listopada do 15 marca, lato było całe wolne od nauki. Do południa uczono się po rosyjsku a popołudniami po polsku. Nauka trwała przez cały dzień od godziny ósmej rano do godziny czwartej po południu. Książki były rosyjskie i polskie, dla początkujących elementarz a dla starszych wypisy. Uczniowie uczyli się tylko czytania i pisania a innych przedmiotów nie mieli wcale. Raz lub dwa razy do roku odbywała się wizytacja przez inspektora, który udzielał pochwały lub nagany.

 

Po upływie 10 lat, staraniem gromady, która dała 200 rubli zbudowano nową szkołę na placu. Był to duży budynek szkolny na. W jednej części mieściła się sala szkolna o kilku dużych oknach a wewnątrz wymalowana. W sali tej były ustawione od ściany do ściany 7 dużych ławek i dwie tablice. W drugiej zaś znajdował się pokój z kuchnią dla nauczyciela. Termin nauki nie uległ zmianie, tylko że nauczycielami byli przeważnie Rosjanie, którzy słabo władali językiem polskim, pomimo że uczyli go sami. Zmieniali się bardzo często, prawie że corocznie, a wśród nich w przeciągu 30 lat było zaledwie dwóch Polaków nazwiskiem Jeziorawski i Ogelman. Ci ostatni starali się wychowywać w duchu polskim.

 

W czasie zaboru austryjackiego w 1917 roku nauczycielami byli Polacy z Małopolski (Galicji), którzy uczyli wyłącznie po polsku. Po upływie około 30 lat wyszło nowe zarządzenie nakazujące budowę i przebudowę szkół według z góry nakreślonego planu. Dlatego też prawie zdrową szkołę musiano rozebrać, a ponieważ nie było placu na wybudowanie szkoły według nowego planu postanowiono zrobić zamianę z miejscowym gospodarzem Zającem. Wkrótce na tym miejscu powstał nowy gmach szkolny, na który znów opodatkowano miejscowych gospodarzy po 140 koron. Było to w 1919 roku. Szkoła ta składała się z dwóch sal szkolnych (lekcyjnych), dwóch pokoi, kuchni, spiżarni oraz budynku gospodarczego. Mimo estetycznego wyglądu po dwóch latach szkołę zapieczętowano, ponieważ  rozpanoszył się w niej grzyb, z którym rozpoczęto walkę w postaci pomalowania smołą na zewnątrz i obicia deskami danymi przez władze  oświatowe, lecz wszystko na próżno, bo grzyb opanował cały budynek. W szkole tej uczyło się około 140 dzieci z Przedmieścia i Domaszowic. Nauka odbywała się na dwie zmiany: do południa i popołudniami. Dwie siły nauczycielskie prowadziły pięć oddziałów a potem dość długo pracowała nauczycielka Żaborowska.

 

Z chwilą zapieczętowania nowej szkoły przez jakiś czas uczono w prywatnym domu gospodarza Józefa Mrożyki, któremu zarząd gminy płacił za lokal. Wspomniany budynek szkolny uległ rozebraniu, z którego to materiału wybudowano nową szkołę (obecną) tylko o dwóch salach lekcyjnych a z pozostałej reszty materiału wybudowano przy szkole remizę strażacką przy szosie. Ponieważ mały budynek szkolny (po 30 metrów kwadratowych sala) nie odpowiadał przeznaczeniu, tuż przed samym wybuchem wojny powzięto inicjatywę budowy nowej szkoły według najnowszych wymagań. Zakupiono sto metrów sześciennych kamienia.

Wybuch wojny w 1939 storpedował powzięte przygotowania do budowy. Na kilka lat przed wojną kierownikiem w tej szkole był P. Pastawski i Radkowski, po tym Gałczyński z nauczycielką Marcinkiewicz. Ci ostatni uczyli już w czasie okupacji niemieckiej. Kierownika Gałczyńskiego Niemcy w czasie nauki w klasie aresztowali i wywieźli do obozu w Oświęcimiu. Jak w całej Polsce także i w tutejszej szkole zabroniono uczyć historii i geografii. Przed wojną na terenie tutejszej wsi istniały dwie organizacje społeczne. Jedną z nich było Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Męskiej. Obie organizacje prowadziły prace kulturalno – oświatowe, urządzały zebrania, odczyty, przedstawienia i inne imprezy. Za czasów okupacji wiele młodzieży działało konspiracyjnie, jedni zrzeszeni w Balakonach Chłopskich pod karygodnym dowódcą czynili wielkie nadużycia. Inni zaś pracowali ofiarnie w innych placówkach oddziałów konspiracyjnych. W tym czasie zaginął Józef Palwa, który na wysokim poziomie postawił tutejszą straż pożarną.

 

Na początku okupacji zginęło kilku gospodarzy, wśród nich Jakub Wojtasik (wybitny społecznik). Za jego to inicjatywą wybudowano bitą drogę przez całą wieś prowadzącą od północy na południe. Ten wypadek i częste łapanki do prac w Rzeszy były powodem, że zaczęto działać przeciw Niemcom, bojkotując ich zarządzenia. Często przetrzymywano partyzantów ułatwiając im działalność konspiracyjną na tutejszym terenie a nierzadko na terenie powiatu. Życie pod okupacją niemiecką było tu bardzo ciężkie. Noce spędzano na drogach strzegąc samochodów niemieckich, w których żandarmeria pojawiała się zazwyczaj w nocy w celu lepszego otoczenia wsi i spełnienia rozkazów krwiożerczych dowódców z general – gubernatorem Franklinem na czele.

Wstrząsającym momentem w życiu mieszkańców były spędy bydła i to dość częste oraz tzw. przeglądy koni. W czasie takich spędów bydła lub przeglądów koni zabierano prawie darmo najlepsze sztuki, dając za to parę złotych i tzw. premie na wódkę, skórę, naftę, żelazo, naczynia domowe a wszystko to łącznie stanowiło zaledwie trzecią część wartości takiej krowy czy konia. Musiano także oddawać wielkie daniny w zbożu. Właściciel zabranej krowy czy konia często otrzymywał jeszcze w dodatku tęgi policzek lub przynosił do domu siny pręg od bata na plecach. Z końcem 1944 roku w czasie ostatniego spędu bydła zabierano u niektórych gospodarzy wszystko bydło jakie posiadali i pędzono stado do Kielc, a płacz i przekleństwa mieszkańców płynęły ponad głosami żbirów niemieckich. Pewnego razu, zaszedł straszny wypadek, a to właśnie w związku z ostatnim spędem bydła, kiedy żandarmi otaczając wieś w celu zrabowania wszystkiego bydła na miejscu natrafili na czterech mężczyzn, którzy spali w kopkach siana na łące. Otworzyli do nich ogień karabinowy raniąc jednego z nich i po połamaniu mu rąk, powiesili na drucie przy szkole. Jeden z nich zdążył uciec, a dwóch pozostałych wpakowano do auta i powieziono na badania, względnie na śmierć. Na powieszonym i obdartym z odzieży mieszkańcy tutejszej wsi i przejezdni ludzie czytali niesprawiedliwe słowa: „Ta świania strzelała do niemieckich żołnierzy”. Zabrano wtedy też wiele krów ze wsi, którą nazwano siedliskiem „bandytów” i zaznaczono, że z chwilą zdjęcia powieszonego, cała wieś będzie spalona. Wypadek ten był najstraszniejszym w historii wsi.

 

Drugim wypadkiem był pożar tutejszej wsi w czasie cofania się armii radzieckiej i polskiej. Pożar objął około pół wsi a pastwą jego padło około 10 domów mieszkalnych i 30 stodół wraz ze zbiorami. Ogień wywołany był rzucaniem granatów przez Niemców oraz bombami samolotów niemieckich i radzieckich. Groźne pożary w dużym stopniu przyczyniły się do zubożenia mieszkańców wioski. Mimo wszystko nauka w tutejszej szkole była nie na długo przerwana, zaledwie na dwa miesiące. Po wypędzeniu okupantów został tu mianowany kierownikiem szkoły p. Szewczuk Marcin, nauczyciel wysiedlony ze wschodnich terenów. Drugą siłę zamianowano też pierwszego marca 1945 roku.

 

Wskutek działań wojennych budynek szkolny był zupełnie zniszczony. Ze sprzętów szkolnych, prócz 18 starych ławek szkolnych niczego nie pozostało. Uległy też zniszczeniu i akta szkolne. Nie zniechęciło to ofiarne nauczycielstwo, które z całą ofiarnością zabrało się do pracy. Natychmiast wynajęto izdebkę i przystąpiono do pracy. Trzeba było wszystko zacząć od nowa. Oprócz pracy w klasie trzeba było zabrać się do remontu szkoły, którą Niemcy zostawili w opłakanym stanie. Zniszczony budynek szkolny wymagał kapitalnego remontu, bo oprócz ścian nie było ani okien i drzwi jak również i piece były powalone. Staraniom wyżej wspomnianego kierownika szkoły otrzymano z Leśmietru przydział 10 metrów sześciennych drzewa budulcowego, z którego pobudowano drwalkę i ustępy szkolne. Ludność miejscowa nie mogła wiele świadczyć ponieważ sama była zniszczona. Nauczycielstwo po pracy w klasie z dziećmi niejednokrotnie musiało popołudniami pomagać przy remoncie. Z początkiem roku szkolnego 1945/46 rozpoczęto już naukę we własnym częściowo odremontowanym budynku szkolnym (bez pieców). Brak sprzętów, a w szczególności ławek szkolnych dał się odczuwać. Nie pozostało tu też żadnych pomocy naukowych. Trzeba było jednak jakoś radzić, bo do szkoły ściągano wszystkie dzieci w wieku obowiązku szkolnego. Dosłownie 115 uczniów. Z braku ławek dzieci pisały na przyniesionych stołach lub parapetach okiennych. Nauczycielstwo całkowicie poświęcało swe siły wychowaniu dzieci i młodzieży. Stosunek ich do dzieci i rodziców był życzliwy i opiekuńczy. Pomimo dotkliwych braków nauczycielstwo na każdym kroku nie załamywało rąk, lecz z poczuciem obowiązku wychowuje młodych obywateli Polski Ludowej.

 

W czasie wojny i ogrodzenie szkolne uległo zniszczeniu, trzeba było zatroszczyć się o potrzebny materiał. Miejscowa ludność, chociaż sama ucierpiała w czasie wojny, bo jak wyżej wspomniano okupant uciekając wszystko palił, jak mogła pomagała stopniowo w dalszych pracach przy szkole. Więc samorzutnie po ukończeniu roku szkolnego 1946/47 zwiozła zebrany po wsi materiał i w przeciągu tygodnia ogrodzenie przy szkole było gotowe. Zorganizowano też Komitet Rodzicielski w skład którego weszli: Jacenty Śmiglarski jako przewodniczący, Stanisław Tutaj – sekretarz, Krzysiak Piotr – skarbnik i dwóch członków: Siuda Grzegorz i Wincenty Kundera. Staraniom nowo wybranego Komitetu Rodzicielskiego została sporządzona zbiórka pieniężna na zrobienie sześciu ławek, których odczuwało się dotkliwy brak. Przy pomocy powyższego organizuje się uroczystości szkolne, państwowe i inne imprezy rozrywkowe.

 

Do roku 1939 szkoła tutejsza o dwóch nauczycielach miała cztery oddziały z dwuletnią klasą trzecią i trzyletnią klasą czwartą. Już w roku szkolnym 1945/46 zorganizowano tu klasę piątą z 18 uczniami a w pozostałych klasach było 100 dzieci. Naukę prowadzono na dwie zmiany. Już w tym samym roku w miesiącu październiku odbyła się tu konferencja nauczycielska z lekcją pokazową, którą przeprowadził kierownik szkoły p. Szewczuk. W konferencji uczestniczył inspektor szkolny Zieliniak. W roku szkolnym 1946/47 uczęszczało 120 uczniów. Z braku pomieszczeń kierownik szkoły nie może podnieść stopnia organizacyjnego i stworzyć klasy szóstej.

Uczniowie kończący V klasę odchodzili do szkoły zbiorczej w Kielcach nr 6. Frekwencja w powyższych latach wahała się przeciętnie od 94 do 97%.Liczba dzieci nie spełniających obowiązku szkolnego w latach 1945 – 1950 wynosi 4 – 6%. Z końcem roku szkolnego 1949 – 1950 Komitet Rodzicielski widząc wielkie potrzeby tutejszej szkoły w zakresie remontu budynku szkolnego na posiedzeniu z dnia 20 VI br. Powziął uchwałę zrobić obicie próchniejących ścian deskami (lamperie) w jednej klasie i korytarzu oraz naprawę podług w całym budynku szkolnym. Część wydatków pokrył Zarząd Gminy a część Komitet Rodzicielski ze składek na ten cel zebranych. W tym że czasie wybudowano nowy piec kaflowy w jednej klasie na miejsce zburzonego w czasie wojny. Jesienią tego samego roku został zorganizowany kurs wieczorowy dla analfabetów, w którym uczestniczyło 16 osób. Nauka trwała od października do kwietnia. Po ukończeniu nauki na kursie czytania i pisania absolwenci otrzymali świadectwa ukończenia.

 

W roku szkolnym 1950/51 zgodnie z zatwierdzonym projektem szkoła posiadała 120 uczniów przy pięciu klasach. W listopadzie na zarządzenie władz szkolnych odbył się wybór nowego Komitetu Rodzicielskiego w skład którego weszli Ob. Surowiec Stanisław jako przewodniczący, Krzyskiek Piotr jako zastępca a Niebudek Franciszek jako sekretarz. Pozostali członkowie to: Halczyk Stanisław, Stanisław Wojtasik, Zawadzki Jan, Biskupski Stanisław, Lipowski Władysław, Chaba Jan. Nowo wybrany Komitet Rodzicielski na pierwszym swym posiedzeniu podzielił się na trójki celem omówienia przeprowadzenia powszechnego spisu ludności i pilnych bieżących spraw szkolnych. Nowy Komitet zajął się gorliwie sprawą wychowania młodzieży w duchu socjalizmu Polski Ludowej.

 

Z końcem listopada 1950 roku zorganizowano tu drugi kurs nauki wieczorowej dla reszty ludności nie umiejącej czytać i pisać. Kurs trwał pół roku, zakończył się egzaminem 26 IV 1951 roku. Był na nim obecny wizytator z delegatem, który przybył tu z Warszawy. Pracę nauczycielstwa oceniono jako sumienną i zadowalającą. W czasie tej pracy wieczorowej kierownik szkoły dojeżdżając uległ wypadkowi złamania nogi, lecz nauki nie przerwano, bo zastępstwo objęła nauczycielka Szewczyk i kontynuowała aż do zakończenia kursu. Dopełniając obowiązki ustawy z 1949 roku ostatecznie likwidację analfabetyzmu w naszej miejscowości. Począwszy od wyzwolenia Polski Ludowej, tj. od roku 1945 szkoła tutejsza realizowała program pięciu klas o dwóch nauczycielach aż do końca roku szkolnego 1950/51. Po ukończeniu 5 klas wszystkie dzieci każdego roku odchodziły do szkół zbiorczych w Kielcach lub do sąsiedniej szkoły w Mójczy oddalonej o 2 km od Domaszowic. Celem stworzenia dzieciom dobrych warunków uczęszczania do szkoły w roku szkolnym 1951/52 podniesiono stopień organizacyjny szkoły do sześciu klas i trzech nauczycieli.

 

Zamianowana została nauczycielka M. Siwek Barbara. Już po kilku miesiącach swej pracy wspomniana nauczycielka zachorowała i już do końca roku szkolnego uczyła tylko dorywczo utrzymując urlopy chorobowe. Pozostałe nauczycielstwo nie przerywając nauki dzieciom zastępowało w czasie choroby. Prócz pracy w szkole z dziećmi nauczycielstwo poświęcało wiele czasu pracy społecznej przy skupie zboża, rozdziale zasiewów, różnego rodzaju spisów ludności a ostatnio od 3 V do 10 V 1952 roku w przeprowadzeniu ankietyzacji w Domaszowicach Rządowych i Wikaryjskich celem wydania dowodów osobistych.

 

Ponieważ w budynku własnym są tylko 2 izby lekcyjne donajęto trzecią izbę o powierzchni 18 metrów kwadratowych u gospodarza W. Rachwała, gdzie umieszczano nowo zorganizowaną klasę VI. Lokal ten nie odpowiadał w zupełności swemu przeznaczeniu jak rozmiarem tak też i położeniem, ponieważ mieścił się w sąsiedztwie z chlewem gospodarza  co urągało najelementarniejszym zasadom sanitarnym. O inne, lepsze pomieszczenia było trudno, ponieważ w dniu 11 września 1951 roku wielki pożar strawił doszczętnie przeszło 20 gospodarstw, inwentarz martwy i żywy a 130 osób zostało bez dachu nad głową. Zorganizowany natychmiast Komitet niesienia pomocy pogorzelcom, do którego weszli kierownik szkoły M. Szewczyk, Marcin i Krzysiek Piotr i Surowiec Stanisław. Komitet naprędce zorganizował doraźną pomoc ze zbiórek w naturze i pieniądzach w czym też zasłużyła się ofiarnie młodzież zorganizowana w ZHP.

 

W pierwszych dniach po pożarze frekwencja w szkole zmalała, lecz nie na długo bo dzieci zostały prędko zaopatrzone w odzież i obuwie. Dwadzieścioro dzieci w wieku obowiązku szkolnego zaopatrzono w pierwszej kolejności a nawet w podręczniki by mogły jak najprędzej wrócić do szkoły na naukę. Dzięki wydatniejszej pomocy państwa już z wiosną 1952 roku niektórzy gospodarze przystąpili do odbudowy gospodarstw, lecz nie wszyscy zdołają zamieszkać na zimę we własnych domach. Wspomniana klęska żywiołowa zahamowała dalsze podnoszenie stopnia organizacyjnego tutejszej szkoły i uczniowie klas starszych muszą odchodzić do szkół zbiorowych w Kielcach. Staraniom Komitetu Rodzicielskiego wybudowano w jednej izbie szkolnej piec kaflowy oraz poczyniono inne mniejsze naprawy.

 

Do szkoły w roku szkolnym 1951/52 uczęszczało 109 uczniów prócz uczniów, którzy odeszli do Kielc do klasy VII. Frekwencja w niektórych klasach równała się 100% a ogólna roczna 97%. Dodać należy, że prócz kalek (2) ani jednego dziecka w wieku obowiązku szkolnego nie było poza szkołą. Komitet Rodzicielski, który w zupełności wywiązywał się ze swojego zadania, dnia 18 listopada 1951 roku na walnym zebraniu rodzicielskim został w tym samym składzie na rok szkolny 1951/52. Dzieci zorganizowane w Z.H.P. bardzo wiele przyczyniły się do podniesienia poziomu nauczania. Poprzez harcerstwo szkoła mogła skutecznie oddziaływać na środowisko przy wszelkiego rodzaju obowiązkowej dostawy zboża, mięsa i mleka.

 

Rok następny przyniósł w szkole nowe zmiany, a mianowicie: był brak izby lekcyjnej dla klasy VI, jednak bez szkody dla dzieci, ponieważ wszystkie dzieci bez odsiewu odeszły do szkoły zbiorczej w Kielcach. W pozostałych pięciu klasach w roku szkolnym 1952/53 było zapisanych 94 uczniów (I kl. – 14 ucz., II kl. – 18 ucz., III kl. – 20 ucz., IV kl. – 20 ucz., V kl. – 22 ucz.) przy dwóch nauczycielach. Oprócz normalnej nauki w szkole odbywały się zajęcia pozalekcyjne w kółkach przedmiotowych a to języka rosyjskiego, czytelnictwa, artystycznego. Dnia 19 października br. Zgodnie z regulaminem odbył się wybór nowego Komitetu Rodzicielskiego, do którego weszli ludzie mający na uwadze dobro młodego pokolenia przyrzekając swoją pomoc we współpracy ze szkołą. W tymże roku szkolnym, poprzez harcerstwo i zebrania w szkole przygotowano ludność miejscową do wyborów do Sejmu, które odbyły się 26 października 1952 roku w rezultacie czego ludność tutejsza w ponad 75% udała się do urny wyborczej do Woli Kopcowej oddając swe głosy na kandydatów Frontu Jedności Narodowej.

 

Jak dotychczas tak i w bieżącym roku szkolnym grono nauczycielskie nie oszczędzało swych wysiłków jak w szkole tak i w różnego rodzaju pracy społecznej. W czasie poszukiwania stonki ziemniaczanej uczniowie klas starszych brali zawsze czynny udział. W wyniki rocznej klasyfikacji tylko sześcioro dzieci nie otrzymało promocji do klasy starszej. W kwietniu 1953 roku szkoła zakupiła w Cezasie pomoce naukowe na sumę 2000zł otrzymanej z Gminnej Spółdzielni Samopomocy Chłopskiej w Kielcach. Staraniami Komitetu Rodzicielskiego wybudowano piec kaflowy w drugiej izbie lekcyjnej. Rok następny nie przyniósł większych zmian aczkolwiek na podstawie zarządzenia Ministra Oświaty z dnia 4 maja 1954r. szkoła w Domaszowicach jest szkołą o 4 nauczycielach to jednak z braku pomieszczeń w budynku tutejszej szkoły pozostając jeszcze na rok szkolny 1953/54 szkołą o dwóch nauczycielach i pięciu klasach. W wyniku rocznej klasyfikacji 94% uczniów otrzymało promocję do klas następnych.

 

Nasza szkoła w bieżącym roku szkolnym wzbogaciła się o nowe sprzęty szkolne: szafa na bibliotekę szkolną, mapy, pomoce naukowe, piłka. W jednej klasie zrobiono lamperię z płyt co uchroniło ściany od zupełnego zniszczenia jak również przed zimnem. Mówiąc o pracy Komitetu Rodzicielskiego to należy podkreślić szczególne starania i zasługi przewodniczącego M. Surowica Stanisława, który nie szczędził pracy w celu podnoszenia poziomu nauczania i wychowywania młodego pokolenia w tutejszej szkole. Taki stan rzeczy trwał do roku 1957. Liczba dzieci w wieku obowiązku szkolnego znacznie się zwiększyła. Kierownik szkoły M. Szewczuk Marcin pomimo wielkich trudności był zmuszony donająć trzecią izbę lekcyjną, lecz bardzo małą (13 metrów kwadratowych). W tymże zaraz roku zamianowano trzecią siłę nauczycielską Ob. Fustak Marię, która zotała przeniesiona z sąsiedniej szkoły w Mójczy, a w następnym roku szkolnym przybyła jeszcze czwarta nauczycielka Irena Biskupska – tutejsza mieszkanka. Już w roku szkolnym 1958/59 zorganizowano klasę szóstą.

 

Z ulgą odetchnęli mieszkańcy Domaszowic, kiedy hasło rzucone przez Towarzysza Władzy Gustawa Gomułkę: „Tysiące Szkół na Tysiąclecie Państwa Polskiego”, bo układające plan budowy tych szkół Władze Oświatowe ustawiły do tego planu i budowę naszej szkoły w Domaszowicach na rok 1962. W związku z tym zaraz zorganizował się Komitet Budowy, do którego weszli Ob. Piotr Bakalarz jako przewodniczący, członkami zaś zostali wybrani: Ob. Eugeniusz Komorowski, Karyś Józef i Wojtyna Władysław. Komitet zatroszczył się o zakupienie kamienia pod fundamenty przyszłej szkoły i 30 ton wapna, które zaraz po zwiezieniu zostało przekazane na plac szkolny. Następnie władze ramienia Gromadzkiej Rady Narodowej w Zagórzu zakupiły 20 tysięcy cegieł. Liczba dzieci wzrastała z każdym rokiem, a kiedy już doszła do 190 dzieci, ciężko było pomieścić w trzech ciasnych salach. I znów nowe trudności lokalowe. Wynajęto jeszcze 2 izby lekcyjne, które nie odpowiadały swojemu przeznaczeniu pod każdym względem. Powstała więc siedmioklasowa szkoła o pięciu nauczycielach.

 

Od roku 1960/61 zaszły poważne zmiany w życiu szkoły. Były kierownik szkoły, Ob. Szewczuk złożył rezygnacje ze swojego stanowiska. Na stanowisko kierownika szkoły została wybrana nauczycielka Turlak Maria. Praca potoczyła się innym torem. Kierownik szkoły nawiązała ścisłą współpracę z Komitetem Rodzicielskim wybranym 17 listopada 1960 roku. W skład jego weszli: przewodniczący Ob. Radek Mieczysław, zastępca: Komorowski Eugeniusz, skarbnik: Ob. Węgrzyn Stanisław, sekretarz: Karyś Stefan a Kundera Stefan, Zając Bronisława, Kołodziejczyk Zofia, Samiczak J. członkami komitetu. Komitet ten zaczął swoją działalność od urządzenia święta nauczyciela, gdzie w imieniu całego społeczeństwa dziękował nauczycielom za ich pracę. Następnie zorganizował po raz pierwszy w tej szkole choinkę noworoczną dla dzieci. W imprezę tą włożył dużo pracy, ale radość tych najmłodszych była zapłatą za trud. Posiedzenia Komitetu odbywały się dosyć często ze względu na braki i niedomagania gospodarcze szkoły. Najbardziej palącą sprawą stała się sprawa wymiany gruntu pod budowę szkoły, która została...

 

 

Kronikę udostępnił
Pan Józef Salwa

 

 

 

 

 

 

 

 

Polecamy:




POLECAMY

Pliki Cookies

Nasz serwis wykorzystuje pliki cookies
Korzystanie z portalu oznacza akceptację
zasad wykorzystywania plików cookies
> Więcej na temat plików cookies <

WSPÓŁPRACUJEMY Z: